4. [tęcza na dzień matki]
Przeglądanie cudzych projektów - czy to na Ravelry, czy na innych stronach - zawsze mnie trochę dołuje, bo zazwyczaj uświadamiam sobie, jak wiele jeszcze nie potrafię i ile rzeczy wydaje mi się wręcz niemożliwych do nauczenia. W takich chwilach przydaje się trochę perspektywy - patrząc na mój ostatni (dokończony) udzierg, łatwiej jest mi powiedzieć sobie, że nie od razu Rzym zbudowano, bo widzę rzeczywisty postęp! Tak naprawdę chusta nie była wcale trudna, ale na początku mojej przygody z dzierganiem nie porwałabym się na coś takiego. Na pewno też nie skończyłabym jej w tak krótkim (jak na mnie) czasie - całość zajęła mi dwa tygodnie, wliczając to blokowanie i suszenie - dlatego, choć nie jest idealna, jestem z niej całkiem dumna. WAITING FOR THE SUN projektu Ute Nawratil Jak widać - kontynuuję moją przygodę z kolorami. Broniłam się przed nimi długo, niepewna swoich zdolności ich dobierania, ale powoli się do nich przekonuję - tym bardziej, że w przypadku włóczek gradiento...